Plany były duże. Co się udało? Co nie wyszło całkowicie a co tylko trochę? Sprawdźmy!

Na początku roku zrobiłem sobie taką listę:

  1. Gdzie być?
    • Pieniny. Ostatni raz byłem chyba 15 lat temu(?). Chciałbym wyskoczyć choćby na weekend.
    • Babia Góra. Może nawet dwa razy. Raz „normalnie” a drugi raz na wschód słońca?
    • Tatry. Naoglądałem się zdjęć Rusinowej Polany. Doświadczenia w Tatrach nie mamy praktycznie wcale, więc każde miejsce będzie sukcesem i czymś nowym.
    • Karkonosze. W planie jest tydzień w Szklarskiej Porębie w wakacje, więc jest wysokie prawdopodobieństwo, że ten punkt wypali.
    • Bieszczady… to drugi rok z rzędu, kiedy chciałbym tam trafić. Uda się w 2025?
    • Trójmiasto. Tak poprostu.
    • Jak już jesteśmy przy miastach, to może szybki wypad do Lublina albo do Warszawy
  2. Rower
    • Zrobić na rowerze przynajmniej 3000km. Może niewiele, ale dla mnie byłby to taki mały sukces. Na początku lutego mam nawinięte 200km. Czyli o 200 więcej niż w ostatnich latach o tej porze.
    • zrobić trasę Jaworzno-Kraków-Jaworzno, czyli jakieś 120km
    • zrobić generalnie przynajmniej 2 razy trasę ponad 100km
    • wrócić z rowerem w góry

Co się udało?

  1. Pieniny. Zupełnie inaczej niż było w planie, ale wyszło super. Miała być Szczawnica, były Kluszkowce i pierwszy kontakt z JoyRide. Spodobało się nam na tyle, że w 2026 wracamy! Teraz już mądrzej, bo wiemy czego się spodziewać. Kilka zdjęć mam tutaj.
  2. Trójmiasto. Było, nawet na tydzień. Na spokojnie, zero spiny, bardzo fajnie.
  3. Warszawa. Byłem na szkoleniu. Trochę naciągane, bo widziałem tylko dworzec, potem miasto zza szyby tramwaju i salę szkoleniową. Ale jednak byłem.
  4. Rower. Udało się. Nawinąłem 3300km sumarycznie z całego roku. Nie udało się zrobić żadnej dłuższej trasy. Warunki pogodowe były słabe, nie zgrały się z okolicznościami. Udało się za to wrócić z rowerem w góry. Co prawda tylko jedna trasa w Izerach, ale za to Chatka Górzystów i naleśniki zaliczone. Jestem fanem tego miejsca!

Co nie wyszło?

  1. Tatry, Karkonosze, Bieszczady… brakło czasu i pogody. Mając do dyspozycji tylko weekendy ciężko było się wstrzelić w tym roku. Z tymi Karkonoszami to tak nie do końca nie wyszło. Miała być Szklarska Poręba, ostatecznie był Świeradów Zdrój i Izery. Po sąsiedzku, więc uznaję pół na pół.
  2. Babia Góra. Znów- brakło czasu i pogody.
  3. Warszawa albo Lublin. Ta Warszawa to tak trochę zaliczona. Trochę naciąganie, ale powiedzmy że była. Dlatego wpisuję tu i wyżej. Lublin zostaje „na zaś”.
  4. Rower. Nie udało się zrobić trasy >100km. Trudno. W 2026r. prawie pewne jest >200km. Prawie, bo jeszcze nie wiem czy nie padnę po drodze. Poza tym nadal chcę wrócić w góry, więcej niż raz w roku.

Co w 2026? O tym w innym wpisie =]