Początek piździernika to dobry moment na nocne zdjęcia. Dobry, bo z jednej strony nie trzeba czekać do północy żeby było ciemno, z drugiej strony jest jeszcze na tyle ciepło, że nie trzeba się ubierać jak na wyprawę na biegun.
Korzystając z tych wszystkich udogodnień wygrzebałem z piwnicy mój stary monopod i wybrałem się w miasto. Planu nie było żadnego. Pokręcić się po centrum i poszukać czy coś się trafi. Trafiło się to co widać poniżej. Chciałem, żeby zdjęcia miały taki trochę retro klimat. Udało się?










Na koniec galeria w większej rozdzielczości.









