To, że Katowice się zmieniają nie podlega dyskusji. Jeszcze jakiś czas temu było szaro, brudno, a w niedzielne popołudnie centrum pustoszało. Tak, jakby nie wypadało wychodzić z domu na miasto.
Dzisiaj sytuacja jest całkiem inna. Centrum Katowic w sierpniowe niedzielne popołudnie żyje. Okolice Spodka, Al. Korfantego, dworca czy rynku zwyczajnie żyją. W niedzielne popołudnie było widać spacerowiczów, a sporo stolików w kawiarniach i restauracjach było zajęte. No właśnie… kawiarnie i restauracje. Mam wrażenie, że jest coraz więcej miejsc gdzie można usiąść, zjeść i wypić coś dobrego.
Coraz więcej kamienic jest remontowanych. Już teraz duża część wygląda poprostu dobrze a na kolejnych pojawiają się rusztowania i ekipy budowlane. Z roku na rok jest coraz lepiej.
Żeby nie było tak słodko- na ulicach i ławkach nadal widać sporo bezdomnych. Katowice to nie jest jedyne miasto, które ma taki problem. Podobne obrazki widać choćby na Plantach w Krakowie.
Katowice mają swój klimat. Inny niż Kraków, inny niż Wrocław czy trójmiasto. Taki trochę surowy, ale mimo tego wydają się przyjazne. Jednym będzie pasować innym nie.











